Jak mi się czytało, jak mi się pisało – podsumowanie 2020 roku

Nigdy dotąd nie robiłam podsumowań czytelniczych. Nie muszę patrzeć na statystyki żeby wiedzieć, że SFF dominuje niepodzielnie wśród moich lektur. Kiedy jednak rzuciłam okiem na listę przeczytanych książek, pierwszą myślą, która przyszła mi do głowy, było „Myślałam, że było więcej…”


Nie to, żebym w czytaniu książek szła na ilość. O nie. „Zawodowi” bookstagrammerzy, booktuberzy czy bookblogerzy mogą kpić sobie z moich tegorocznych wysiłków, ale mnie to nie wzrusza. Czytam ile mogę, zważywszy na to, że staram się też pisać, podróżować, spędzać czas z mężem i kotami oraz, niestety, zarabiam na życie pracując na pełnym etacie. Czytam dla przyjemności. Z nikim się w czytaniu nie ścigam. Nie próbuję wyrobić normy ani dobić do żadnej wymyślonej liczby. To moja i tylko moja podróż.


To powiedziawszy, miałam wrażenie, że naczytałam w tym roku więcej. Z drugiej strony mam tendencje do brania się za opasłe tomiszcza raczej niż za cienkie zeszyciki. Postanowiłam więc, że dla poprawy nastroju i zaspokojenia ciekawości zbuduję wieżyczkę z wszystkich książek, które przeczytałam w 2020 roku, żeby zobaczyć, gdzie mi będą sięgały te woluminy.


Okazały się dwie rzeczy.


Po pierwsze, przeczytałam więcej książek w tym roku niż mam wzrostu.

Po drugie, wysokie wieże z książek to niesłychanie niestabilne konstrukcje.


Ostatecznie skończyło się na trzech wieżach (o jedną więcej niż u Tolkiena), których solidność przetestowały kociaki.


Miałam na rok 2020 bardzo ambitne czytelnicze plany. Niestety, przydarzyły mi się „The Dresden Files”… Z prozą Jima Butchera, w towarzystwie jedynego profesjonalnego maga w Chicago, spędziłam jakieś dobre cztery miesiące. Czy żałuję? Hells bells, jasne, że nie. To, co zrobiło Butcherowi miejsce, nigdzie nie umknęło i doczeka się lektury już wkrótce.
W szczegóły nie będę wchodzić, niech liczby mówią same za siebie (albo też za mnie).

W 2020 roku przeczytałam:
Ogółem książek: 87
Z czego
Książki będące częścią serii: 54 (11 różnych serii)
Książki jednotomowe: 22
Nowele graficzne: 11
DNF-ed („did not finish”): 3

Oraz z czego:
Przeczytałam w formie tradycyjnej: 39
Przeczytałam w formie e-booka: 43
Przesłuchałam w formie audiobooka: 5

Oraz z czego
Przeczytałam w języku angielskim: 72
Przeczytałam 2 języku polskim: 15
Jak widać powyżej, czytanie w języku ojczystym w tym roku jakoś mi nie wyszło. Nie mam ostatnio szczęścia do znajdowania interesujących mnie lektur napisanych po polsku, a czytanie książek w tłumaczeniu na polski to dla mnie ostateczność. Jest kilka polskich cykli fantasy, za które zamierzam się zabrać. Przy odrobinie szczęścia przyszły rok zakończy się z lepszym wynikiem.

Gatunki przeczytanych książek*
Fikcja spekulatywna (Science Fiction/Fantasy): 52
Literatura obyczajowa: 14
Literatura LGBTQIA+: 9
Chick-lit: 6
Literatura piękna współczesna: 5
Romans historyczny: 1
Rażący (nawet mnie samą) brak literatury klasycznej wynika z niejakiego przesytu, który został mi po studiach. Nie czuję wcale, jakobym już wszystko co warte przeczytania poznała, zwyczajnie nie miałam na klasyki ochoty. Na liście TBR na przyszły rok znalazło się jednak miejsce na 7 klasyków, więc o ile będę mieć do tego nastrój, w przyszłym roku będzie to wyglądało nieco lepiej. To samo się tyczy poezji i literatury faktu – czekają na powrót chętki. Po inne gatunki, takie jak horror, kryminał czy książki historyczne, zwyczajnie nie sięgam.
*To bardzo schematyczny podział. Jak wiadomo wiele książek zawiera elementy kilku gatunków, starałam się dopasować je do kategorii, która w danej książce wysuwa się naprzód. „Proza spekulatywna” jest oczywiście terminem-parasolem, obejmującym liczne podgatunki SFF i pokrewne.

Największa liczba przeczytanych książek jednego autora: 27 (17 powieści, 2 zbiory opowiadań, 8 nowel graficznych)

Liczba Książek „fizycznych” aktualnie na moich półkach: 574
(z czego aktualnie znajdują się na wypożyczeniu u rodziny i znajomych: 32)
Liczba książek, które planuję sprzedać: 14
Liczba książek, które rozdałam/sprzedałam: 76
Liczba książek, które kupiłam: 102
Liczba książek na moim czytniku e-book: 285
Liczba książek, które w 2021 r. planuję kupić w formie fizycznej: 64

A co z planami czytelniczymi na przyszły rok? Najpierw muszę pokrótce wyjaśnić, w jaki sposób organizuję swoją TBR (dla niewtajemniczonych akronim ze slangu książkowego od „To-Be-Read”). Otóż jako skrajny przypadek osobowości INFJ-T, łatwo ulegam przytłoczeniu. Dlatego posługuję się dwiema listami TBR, które od biedy można nazwać Priorytet I/Priorytet II. Chodzi zwyczajnie o to, żeby nie popaść w desperację na myśl o tylu czekających książkach. Kiedy lista Priorytet I rozrasta się nieco zbyt bujnie, robię rewizję i książki, do których mi się nie spieszy, odkładam na listę Priorytet II. W ten sposób łatwiej mi nie wpaść w panikę na myśl o tym, ile nieprzeczytanych jeszcze książek na mnie czeka.
Jakieś dwa tygodnie temu zrobiłam taką właśnie czystkę. W momencie robienia tych „statystyk” obie listy TBR prezentują się następująco.

Lista TBR „Priorytet I”:
Książki jednotomowe: 64
Książki w seriach: 166*
Razem: 230

Z czego
Książki w języku angielskim: 193
Książki w języku polskim: 37

Jeśli weźmiemy za przelicznik moje tempo czytania z tego roku, to łatwo obliczyć, że wyczyszczenie tej listy zajęłoby mi 2 i pół roku. Naturalnie lista TBR to żywy organizm, który od czasu do czasu przyrasta o nowe komórki. Myślę, że około 10-20% książek to lektury spontaniczne/niezaplanowane.
*Poniższe liczby zawierają także pozycje przed oficjalną publikacją, niektóre bez przewidywanej daty wydania.

Na liście TBR „Priorytet II” znajdują się dalsze:
Książki jednotomowe: 90
Książki w serii: 162
Razem: 252

Liczba książek, które były na listach, lecz zostały przeze mnie usunięte: 154 (jednotomowe: 26, w serii: 128).

Zaliczonych w tym roku tzw. kryzysów czytelnictwa („reading slumps”): 2… i pół 😉

I wreszcie… Ranking książek… Może nie najlepszych, ale takich, które sprawiły mi najwięcej przyjemności podczas czytania w 2020 toku, począwszy od miejsca 10-tego. Bez wyjaśnień.

  1. Emily Henry, “Beach Read”
  2. Alix E. Harrow, “Ten thousand doors of January”
  3. Casey McQuiston, “Red, White and Royal Blue”
  4. David Hair, “Ascendant’s Rite”
  5. Jim Butcher, “Peace Talks”
  6. Joe Abercrombie, “The Blade itself”
  7. Marie Brennan, “The voyage of the Basilisk”
  8. Erin Morgenstern, “Starless Sea”
  9. L.M. Wang, “Sword of Kaigen”
  10. Jim Butcher, „Changes”

Największą zmianą w moim „trybie” czytania okazał się zakup czytnika. Dla niewtajemniczonych, mam problemy ze ścięgnami nadgarstków. Trzymanie otwartej książki, zwłaszcza jeśli nie chcę za bardzo zagiąć grzbietów, zwyczajnie prowadzi do bólu i sztywności. Postanowiłam więc wypróbować czytnik… I od pół roku nie rozstaję się z moim Kobo. Jak tęsknię za papierem, to do niego wracam, natomiast muszę powiedzieć, że różnica w komforcie dla moich nadgarstków przy używaniu e-readera jest ogromna. No i czas czytania mi się automatycznie wydłużył! Kobo jest lekusieńki i mogę go używać „bez trzymanki” – za podstawkę służy wieża z poduszek na kolanach.

A co z drugą stroną medalu, czyli PISANIEM?
W tym roku ukończyłam i oddałam dla moich beta-czytelników I tom Trylogii „Dalekie Echa” pt. „Lustro babci Wirydiany” – moją trzecią powieść.
Obecnie piszę tom II, „Złodziej Wspomnień”. Liczba stron manuskryptu na koniec roku to 256 z zaplanowanych 525 (czyli ponad 50%). Miałam nadzieję, że do końca roku uda mi się napisać 75% książki, niestety, 2020 był ciężkim rokiem na wielu polach, również pod względem zdrowia psychicznego i fizycznego. Mam nadzieję, że kilka nadchodzących miesięcy będzie obfitowało w okazje do pisania i że wena nie zawiedzie.
Bardzo chciałabym (i obiecuję się o to postarać) żeby książka była skończona i oddana w oprawionej formie dla beta-czytelników przed upływem pierwszego półrocza 2021.
Naturalnie po ukończeniu tego tomu zostaje do napisana tom III, który także ma już tytuł – na razie wiadomy tylko mnie samej.

W dalszych planach wykrystalizowane projekty:
2 książki „samodzielne” z gatunku literatury romans/obyczaj/chick-lit
1 powieść z gatunku fikcji spekulatywnej
1 projekt serii dla młodzieży (9 tomów)
1 projekt serii fantasy (5 tomów)

Projekty na etapie luźnego zbierania pomysłów:
2 serie z gatunku literatury romans/obyczaj (4 tomy oraz 3 tomy)
1 projekt książki dla młodzieży w języku angielskim

Zdecydowanie wyobrażałam sobie na początku roku, że przez te całe 366 więcej osiągnę – a zwłaszcza, że więcej napiszę! – ale nie zamierzam się skupiać na negatywach. Co przeczytałam i napisałam, to moje. Udało mi się też, w miarę moich (naprawdę skromnych) umiejętności odświeżyć wygląd bloga i umieścić już kilka recenzji. Plany na przyszły rok są równie ambitne… i pewnie sporo z nich pozostanie tylko planami, ale to nie szkodzi. Ważne, że są, że mam o czym myśleć i na co zbierać siły. Prawda jest taka, że przy dużym obciążeniu kłopotami ze zdrowiem psychicznym, myślenie o książkach, planowanie, pisanie i słuchanie, a nawet kupowanie/sprzedawanie książek – są dla mnie ucieczką. Kiedy tak często, wychodząc do świata, czuję się jak ktoś inny, ktoś sztuczny, ktoś podstawiony pode mnie, powracanie do książek pomaga mi wrócić do siebie samej.
Tak że ten… Polecam.


Wszystkim życzę udanego roku 2021 – także tego czytelniczego 😉


Aga

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s