Darujcie wielokropki

Gdzież indziej niż na blogu wyłuszczyć techniczne niuanse ‘klecenia’ książki, co do których istnienia niewiele osób zdaje sobie sprawę.

“Przędza Snów” miała trafić do druku trochę wcześniej, ale zdecydowałam dać jej jeszcze jedno czytanie. Moją zmorą jest nadmierne stawianie wielokropków. Nigdy nie wstawię jednej kropki, kiedy mogę wstawić trzy. I przecinki! Prześladują mnie przecinki i poprawnej interpunkcji będę się uczyć przez całe życie. Chciałam oczyścić trochę manuskrypt z tych niedociągnięć. Na pewno zostało ich wiele. Gdybym przeczytała tekst sto razy, pewnie ciągle coś bym zmianiała, wyłapywała i wygładzała. Trudno samej wykonać pracę, którą w normalnych warunkach wykonuje tuzin ludzi. Kiedyś jednak musi ruszyć do druku.

Ta historia może być nieco “nierówna”. Pierwsza część powstała przeszło dwa lata temu i przeleżała na dysku, kurząc się drobinkami megabajtów i megabitów. Odciągnęły mnie od niej inne sprawy. Po zakończeniu pracy nad “Co ugotować dla zmyślonego psa?” i “Jak nie dostać kota?” tak naprawdę chciałam przejść do pisania kolejnej historii, ale usłyszałam wołanie mojego moralnego głosu. Skoro powołałam do życia bohaterów, winna im byłam jakieś zakończenie. Dlatego być może przez początek tej historii nieco trudniej się przegryźć, być może ma inną “aurę”, być może jest niedojrzały.

Inne nierówności wynikają z trybu mojej pracy. Piszę właściwie tylko w dni wolne od pracy, a jeśli jest to tylko pojedyncza “dniówka”, to niewiele udaje mi się zdziałać. Czekam na te “podwójne”, kiedy mogę naprawdę przysiąść. To pisanie przeskokami, to pisanie w rzadkich (niestety) wybuchach. Trudno przy takim sposobie zapanować do końca nad historią. Wkradają się nieścisłości, wynikające z długich przerw między pisaniem ustępów i ograniczeń mojej pamięci. Staram się, jak mogę, żeby realia świata, topografia i chronologia nie powypadały poza okładki.

Jeśli, interesują się tylko sprawy technicznie, możesz przerwać teraz swobodnie czytanie. A w nagrodę za subskrybowanie bloga możesz podziwiać okładkę, zanim cała społeczność na Facebooku ją ujrzy.

Jeśli zaś nie nużą Cię osobiste wynurzenia, możesz kontynuować. Streszczę się, obiecuję.

Drugie czytanie “Przędzy” przypadło na ciężki okres. Okazało się, że nasz lokal na wesele został zarezerwowany podwójnie, przez co musieliśmy szukać alternatywnej sali. Po chwilowym załamaniu przyszło mi do głowy, żeby popchnąć tekst do druku po jednym czytaniu. Sprawy osobiste skłębiły się i nabrały sporej intensywności, więc nie wiedziałam, czy znajdę czas. Pomyślałam jednak, że skoro posyłam to moje literackie dziecko, mam pewne zobowiązanie do zadbania o to, by się ładnie prezentowało. Stąd w wirze załatwiania sali, telefonów, wizyt, przerezerwowywania pozostałych usług i przygotowań przysiadłam jeszcze raz do czytania.

Nie spodziewałam się, że to właśnie czytanie tekstu pomoże poradzić sobie z nawałem zajęć, który dla osoby podatnej na stres i dręczonej przez stany lękowe (głównie związane z wykonywaniem telefonów), jaką jestem, może być przytłaczający.

Pisanie mi pomaga. We wszystkim. W codziennym życiu, w kontaktach z ludźmi. Jest jak terapia, medytacja, catharsis. Sprawia, że umiem sobie poradzić, po wielu latach życia w przekonaniu, że tak nie jest.

To tyle sentymentów.

P.S. A wesele i tak się odbędzie!

37789565_10156566844780148_3569688177453039616_n

 

 

 

 

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s